W samym sercu Rewala, kilkadziesiąt metrów od głównego zejścia na plażę, stoi coś czego absolutnie się nie spodziewasz – dwa stalowe szkielety wielorybów. Jeden waży 10 ton, drugi 5, oba rdzewieją sobie spokojnie na granitowych płytach i od ponad dekady są jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów na mapie tego nadmorskiego kurortu.
Plac Wielorybów to miejsce, które działa na wyobraźnię. Dzieci wspinają się po metalowych konstrukcjach, dorośli robią zdjęcia, a wieczorami, gdy zapala się iluminacja fontanny i podświetlenie rzeźb, całość nabiera zupełnie innego charakteru.
- niepowtarzalne stalowe rzeźby
- inspiracja lokalną legendą
- idealne miejsce na zdjęcia
- wieczorna iluminacja tworzy magię
- historia z XIX wieku w tle
Legenda o wielorybie z Bałtyku
Wieloryby w Bałtyku? Brzmi jak science fiction, ale historia ma głębsze korzenie niż mogłoby się wydawać. Według lokalnej legendy, w XVIII wieku morze wyrzuciło na rewalską plażę olbrzymiego wieloryba. Mieszkańcy, którzy nigdy wcześniej nie widzieli takiego stworzenia, postanowili wyciągnąć go na brzeg. Zaprzęgli wszystkie konie z okolicy, ale zwierzęta grzęzły w piasku i nie dały rady.
Z pomocą przyszedł sztorm – wyrzucił walenia na plażę. Ludzie poćwiartowali zwierzę, podzielili się mięsem, a szkielet podobno przewieźli do kościoła w pobliskim Trzęsaczu jako podziękowanie za ten niespodziewany dar natury.
Choć wieloryby nie zamieszkują Bałtyku na stałe, na przestrzeni wieków wielokrotnie obserwowano te morskie ssaki w polskich wodach. Rewalskie podanie może być więc opisem rzeczywistego zdarzenia, tyle że mocno ubarwionym przez kolejne pokolenia.
Ventus i Fluctus – stalowe kolosy nad morzem
Rzeźby zaprojektował kołobrzeski artysta Wiktor Szostało, inspirując się właśnie tą legendą. Dwa szkielety wielorybów – większy i mniejszy – noszą łacińskie imiona Ventus i Fluctus, czyli Wiatr i Fala. Wykonane z rdzewiejącej stali, która z czasem pokrywa się charakterystyczną patynę, świetnie komponują się z nadmorskim klimatem.
Plac w obecnej formie powstał w 2011 roku, choć sama przestrzeń ma dużo dłuższą historię. To dawny Plac Zdrojowy, który w XIX wieku służył jako miejsce wypoczynku dla kuracjuszy. Zimą dzieci zjeżdżały tu na sankach ze wzgórza Butterberg (nazwa pochodzi od żółtych kaczeńców), a od wiosny do jesieni wypasano na nim owce.
Około 1830 roku założono tu zieleńce, posadzono brzozy i topole, wykonano tarasy z ławkami. Przez długi czas stał tu pawilon, w którym odbywały się letnie koncerty muzyczne. Dzisiejszy Plac Wielorybów to kontynuacja tej tradycji – miejsce spotkań, odpoczynku i rozrywki, tyle że w nowoczesnej odsłonie.
Fontanna, która była kiepskim pomysłem
Początkowo rzeźby miały być jeszcze bardziej spektakularne. Podłączono je do instalacji wodnej i co godzinę tryskała z nich fontanna. Problem? Rdza z konstrukcji spływała wraz z wodą i pokrywała rudym nalotem niemal cały plac. Szybko zrezygnowano z tego pomysłu, choć instalacja wodna podobno nadal istnieje.
Ogłoszono konkurs na imiona dla szkieletów i oficjalnie wyłoniono zwycięzców, ale nowe nazwy kompletnie się nie przyjęły. Większość turystów nazywa je po prostu „wielorybami z Rewala”, a mieszkańcy… cóż, mieszkańcy mają do nich stosunek ambiwalentny. Koszt rzeźb był wyższy niż niejednej miejskiej fontanny, więc nie wszyscy są zachwyceni.
Co jeszcze zobaczysz na placu
Poza samymi wielorybami na placu znajdziesz sztuczny strumyk w aluminiowych rynnach, który wieczorem jest podświetlany. Całość otoczona jest kawiarniami, restauracjami i sklepikami z pamiątkami – typowy nadmorski klimat, ale przyjemny. Latem to właśnie tu odbywa się większość lokalnych imprez i wydarzeń.
Kilka kroków w stronę morza prowadzi do platformy widokowej, która powstała w 2009 roku. Znajduje się na wysokości 12,5 metra nad główną plażą i oferuje świetny widok na Bałtyk. To idealne miejsce na zachody słońca czy po prostu chwilę wytchnienia z widokiem na morze. Na platformie wiszą kłódki zakochanych – tradycja jak najbardziej żywa.
Zejście na plażę oznaczone jest numerem 24. To jedno z głównych wejść, więc latem bywa tu sporo ruchu, ale to też oznacza, że infrastruktura jest dopracowana – toalety, prysznice, punkty gastronomiczne.
Dla kogo jest Plac Wielorybów
To miejsce uniwersalne. Dzieci uwielbiają wspinać się na metalowe konstrukcje (choć latem stal potrafi się mocno nagrzać, więc lepiej uważać). Rodzice doceniają bliskość plaży i możliwość zrobienia przerwy na kawę w jednej z okolicznych kawiarni. Miłośnicy fotografii znajdą tu ciekawe kadry, zwłaszcza wieczorem przy sztucznym oświetleniu.
Nie jest to miejsce, które zajmie ci pół dnia. Raczej punkt na trasie spaceru po Rewalu – warto się zatrzymać, zrobić kilka zdjęć, może usiąść na chwilę, a potem ruszyć dalej. Dzieci mogą tu pobawić się dłużej, zwłaszcza jeśli lubią wspinaczkę.
Praktyczne informacje – dojazd, parking, koszt
Dojazd: Plac znajduje się przy ulicy Sikorskiego w centrum Rewala. Jeśli przyjeżdżasz samochodem, najbliższe parkingi są w okolicy – część płatna, część bezpłatna, ale latem z miejscami bywa różnie. Lepiej przyjechać wcześnie rano lub zostawić auto dalej i przejść się pieszo.
Koszt: Wstęp na plac jest całkowicie bezpłatny. Dostępny przez całą dobę, więc możesz przyjść o każdej porze. Wieczorne podświetlenie włącza się po zmroku i wtedy całość wygląda naprawdę efektownie.
Czas wizyty: 15-30 minut wystarczy, żeby obejrzeć rzeźby, zrobić zdjęcia i przejść się po placu. Jeśli planujesz też wejście na platformę widokową i zejście na plażę, dolicz kolejne pół godziny.
Okolica: W promieniu kilkuset metrów masz wszystko – sklepy, restauracje, lodziarnie, wypożyczalnie sprzętu plażowego. Rewal to niewielka miejscowość, więc większość atrakcji jest w zasięgu spaceru. Warto też zajrzeć do pobliskiego Trzęsacza z ruinami gotyckiego kościoła na klifie – to zaledwie 2 kilometry stąd.
Plac Wielorybów to nie jest „must see” w stylu Zamku Królewskiego, ale jeśli jesteś w Rewalu, i tak obok niego przejdziesz. I dobrze, bo to sympatyczne miejsce z ciekawą historią i fotogenicznymi rzeźbami, które świetnie oddają nadmorski charakter tego zakątka wybrzeża.
